Nowe autko

Jakiś miesiąc temu kupiliśmy wreszcie wraz z mężem nasz wymarzony samochód. Mieliśmy już dość komunikacji miejskiej, jej zawodności, niepunktualności i tłoku w pojazdach. Dwa razy już spóźniłam się na ważne, umówione spotkanie i w końcu powiedziałam: dość! Tak więc, zapadła decyzja o zakupie auta. Auto jest nowe, z salonu. Wydaje nam się, iż taki zakup jest pewniejszy, a auto nam dłużej posłuży, bez konieczności dokonywania napraw, bo wiadomo jak to jest z używanymi. Jedyne, co mnie niepokoi to to, że auto wciąż stoi na dworze. Niby na terenie naszej posesji / ogrodu, no ale nie jest osłonięte od warunków atmosferycznych. Męczyłam o to trochę męża i powiedział, że pomyśli nad garażem. Z racji tego, że trochę nadwątliliśmy nasz budżet, będzie to chyba garaż blaszany, bo wiadomo, że taki jest tańszy. Mąż mówił, że dobrze do jego krycia sprawdzają się blachy trapezowe i że to wszystko załatwi. No oby, mam nadzieję, że będzie to szybko. Idzie zima i nowe auto na pewno nie powinno stać na dworze w mrozy.