Spotkanie z przyjaciółką

Spotkałam się ostatnio na ulicy z Baśką, akurat wracała z pracy, a ja byłam na zakupach. Powiedziała mi, że u niej w domu szykuje się mały remoncik. Chcą sobie z mężem odświeżyć trochę mieszkanie, a mają taką niedużą kawalerkę. Wynajmowali ją jakiś czas od prywatnego właściciela, a potem zdecydowali się na kupno, bo w końcu ile można komuś wkładać pieniądze do kieszeni. W każdym razie, teraz są już na swoim i postanowili sobie to mieszkanko urządzić według własnych potrzeb. Obecnie jest ono zrobione tak, że aneks kuchenny znajduje się w głównym pomieszczeniu. Koleżanka z kolei wymyśliła sobie, by wstawić ściankę działową, która oddzieli je od salonu (jak zwał tak zwał, w każdym razie jedynego pomieszczenia tam póki co). Ciekawa sprawa, nieprawdaż? Inni ludzie zazwyczaj burzą takie ścianki by mieć więcej przestrzeni, jej z kolei przeszkadza, jak zapachy i ciepło z gotowania przenoszą się na pokój. Jej mąż kupił jakieś płyty warstwowe z tego sklepu, znalazł sobie kogoś do pomocy i będą robić. Dziwna sprawa, ale co mi tam do tego :).