Wypadek

Mija właśnie druga rocznica wypadku mojej mamy – która dość mocno połamała w wypadku samochodowym. Na szczęście były to niegroźne złamania, które nie zagrażały jej życiu. Aczkolwiek – przez pół roku – zamiast pracować – jeździła codziennie na rehabilitacje. I wiecie co w tym wszystkim najgorsze? Że dopiero teraz będzie chyba już ostatnia sprawa sądowa z ubezpieczycielem. Oczywiście – jak doszło co do czego – to ubezpieczyciel wycenił szkodę na jakieś śmieszne pieniądze. Wkurzyłam się i namówiłam mamę, żeby oddała sprawę do sądu. Wzięliśmy doświadczonego prawnika (zobacz sam jego stronę) – i sprawa w końcu ruszyła. Zastanawiam się tylko, co by było gdybyśmy nie mieli kasy na rehabilitację. Bo na nfz nie ma co liczyć a jak widać – czekać 2 lata na wypłatę odszkodowania – to też trochę dużo czasu jeśli chodzi o rozpoczęcie ćwiczeń i doprowadzanie nogi do stanu używalności… Człowiek jednak musi liczyć na siebie i warto odkładać trochę kasy na takie niespodziewane sytuacje…