Zdesperowana mama

Nie jestem mamą idealną, czasem mam wrażenie – że jestem bardzo zdesperowana… ale generalnie staram się być jak najlepsza, choć czasem nie daje rady. I myślę – że warto sobie zdać sprawę, ze przecież jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo do chwili słabości. Oczywiście nie mówię tutaj o sytuacjach dramatycznych czy chorych sytuacji – jak bicie dzieci czy inne tego typu rzeczy. Bo na to nie ma przyzwolenia!!! Ale jak mi dziecko wali rękoma i nogami – to mam prawo ostrzej zareagować i krzyknąć. Co prawda – zazwyczaj potem mam wyrzuty sumienia, że nie wytrzymałam, że straciłam cierpliwość, że jestem wyrodną matką… ale… ale czasem czytam posty moich koleżanek blogerek, które chyba słusznie udowadniają, że macierzyństwo idealne nie istnieje, i to – że stracę na chwilę cierpliwość  – to nie jest jeszcze koniec świata! I chyba warto to sobie porządnie raz na zawsze uświadomić – bo inaczej sami siebie wpędzamy w błędne koło i obwiniamy  za coś – co ma prawo się zdarzyć każdemu…